poniedziałek, 13 sierpnia 2012

IMAGIN 1

    Harry :*
Chcę, żebyście czytając to zapomnieli o sławie One Direction. Żebyście spojrzeli na nich jak na romantycznych, kochających chłopaków, jakimi są ...

...
Szczęśliwa Darcy szła lasem. Chciała trochę pooddychać świeżym powietrzem. W pewnym momencie zobaczyła chłopaka.Czytał książkę. Podeszła do niego, udając że tylko przechodzi. I zobaczyła bardzo ładnego chłopaka. Skądś go znała, ale zapomniała skąd. Chwilę potem sobie przypomniała. To on śpiewał w zespole, One Direction. Zespół był bardzo sławny, ale ona jakoś mało się nim interesowała. Nagle chłopak wstał i poszedł sobie. Darcy poszła przed siebie i usiadła na pieńku, na którym siedział chłopak. Też wyciągnęła książkę, tylko że od fizyki, musiała uczyć się do egzaminów. Nie były to zwykłe egzaminy. Od nich zależała ocena Darcy na koniec semestru. Ale nikt inny ich nie pisał. Tylko ona. Ale w końcu tylko nad nią znęcał się fizyk. W końcu idiotę zwolnili, a ona mogła poprawić wszystkie swoje stopnie. Właśnie czytała o elektrostatyce gdy usłyszała krzyk i po chwili chłopak z zespołu leżał na niej. Szybko się podniósł i powiedział:
-Cześć. Jestem Harry. I przepraszam za to... no że ten... przewaliłem się na ciebie...
-Nie szkodzi- powiedziała Darcy i uśmiechnęła się do Harry'ego - siadasz ze mną?
-Z przyjemnością - powiedział - Co czytasz?
-Nic ciekawego... - powiedziała Darcy - Elektrostatyka... Nic nie rozumiem.
-To jest łatwe! Ja robiłem to jak byłem w gimnazjum...
-Ja też... Ale muszę przerobić wszystko...
-Aha. Posłuchaj: Obok kuli naelektryzowanej dodatnim ładunkiem Q umieszczono dwie małe kulki naelektryzowane również dodatnimi ładunkami q1 i q2. Odległość ładunku q1 od ładunku Q jest dwa razy większa niż odległość ładunku q2 od ładunku Q. Wartości siły odpychania F ładunków q1 i q2 od ładunku Q są jednakowe. Ile razy ładunek q1 jest większy od ładunku q2? Oddziaływanie pomiędzy ładunkami q1 i q2 pomijamy.
- Hmmm... Nie wiem... - powiedziała zmieszana Darcy.
-Cóż, zacznijmy od czegoś łatwiejszego... Masz trzy kulki: z ołowiu, miedzi i aluminium. Ich masa jest jednakowa. Każdej kulce dostarczono tyle samo energii. Temperatura której kulki wzrośnie najbardziej, a której najmniej?
- Ilość energii zależy między innymi od ciepła właściwego danej substancji. Czyli kulka aluminium.
-Brawo. A teraz...
-Zostawmy tę fizykę! Pogadajmy o czymś ... innym.
-Masz chłopaka?
-Nie. Masz dziewczynę?
-Nie mam. Zerwałem z nią.
-Czemu? Oczywiście nie musisz mi mówić...
-Zdradziła mnie. Dowiedziałem się o tym od kumpla.
-Nie chcę się wtrącać, ale .... Skąd wiesz, że nie kłamał?
-Pokazał mi zdjęcie. Obściskiwała się z moim najlepszym przyjacielem.
-O kurde... To musiało być...
-Okropne?
-Tak, miałam to na myśli...
W tym czasie do Darcy zadzwonił telefon.
-Halo?Oh... Tak... Tak... Nie ... Ok... Rozumiem... Zaraz będę... Pa. Przepraszam Harry, muszę już... Harry? Gdzie jesteś? - zapytała Darcy. Wstała i poszła do domu. Było jej przykro że Harry sobie poszedł. Weszła do domu i odrazu pobiegła do pokoju. I wtedy coś zrozumiała: Zakochała się. Po raz pierwszy w życiu się zakochała. Przez kilka następnych dni płakała i chodziła w miejsce ich pierwszego spotkania. Nigdy go tam nie było. Zrozumiała że taka gwiazda jak on, nie chce zadawać się ze zwykłą dziewczyną. Usiadła na pieńku i coś poczuła. Natychmiast odskoczyła i zobaczyła kartkę:
"Przykro mi że tak sobie poszedłem.
  Pół godziny potem wróciłem, ale ciebie już nie było...
  Nawet nie znam twojego imienia... Zadzwoń do mnie , to mój numer:
  677-876-..."
Ostatnie trzy cyfry były zamazane. Wiedziała że była blisko, żeby go odnaleźć. Ale... Nie mogła przecież wymyślić sobie tych ostatnich cyfr... Pobiegła do domu, wzięła kartkę i napisała:
"Mi też było przykro że tak sobie poszedłeś ...
  Nie mogę do ciebie zadzwonić, choć bym chciała...
  Trzy ostatnie cyfry zostały zamazane. Może od błota...
  Ty zadzwoń do mnie.
          906-665-345                 Darcy ¦ "
Była na maksa szczęśliwa! Czekała przy telefonie dzień i noc. Zadzwonił dopiero 2 dni później.
-Cześć,Harry.
-Dzień dobry pani - odpowiedziała kobieta której Darcy nie znała.
-Ohh, dzień dobry....
-Zna pani osobiście Harry'ego Styles?
-Tak. Czy coś się stało?
-Pan Styles miał wypadek. Jest w stanie krytycznym.
-O Boże! Gdzie leży???
-W Szpitalu im. Królowej Elżbiety Drugiej w Londynie . (wymyśliłam ten szpital)
-Skąd macie mój numer?
-Pan Styles miał go jako pierwszy na liście kontaktów pod nazwą "Moja Darcy"
-Dziękuję. Do widzenia - powiedziała Darcy i nie czekając na odpowiedź kobiety rozłączyła się i czym prędzej wsiadła w samochód i pojechała do szpitala.
Po 15 minutach jazdy dotarła i długo szukała sali w której leżał jej ukochany. No, prawie ukochany. Gdy tylko weszła do sali zasłoniła usta dłonią i łzy poleciały jej po policzkach. Powoli zbliżała się do Harry'ego. Cicho usiadła i złapała go za zimną dłoń. Wyrwał się i z trudem odwrócił głowę w jej stronę.
-Oh, to ty - powiedział i teraz on trzymał w delikatnym uścisku jej rękę.
-Jak to się stało? - zapytała i była już bliska płaczu.
-Szedłem i już chciałem do ciebie zadzwonić gdy wjechała we mnie jakaś ciężarówka. Przygniotła mnie do muru i zmiażdżyła nogę - wskazał w kierunku swojej prawej nogi. Odsłonił kawałek kołdry.
-O Boże ... - powiedziała i wybiegła z sali. Przez godzinę pięlęgniarka mówiła żeby wróciła bo nie chce brać leków. Ale nie mogła. Była jeszcze w szoku. Ale wróciła. Na jej widok Harry uśmiechnął się delikatnie, ale niepewnie. Nie mogła spojrzeć mu w oczy. Weszła pielęgniarka.
-Ukochana wróciła. Mogę podać leki ?! - powiedziała z uśmiechem pięlegniarka.
-N... - zaczął Harry.
-Tak, może pani - odpowiedziała z naciskiem Darcy patrząc na Harry'ego.
-Ale... - powiedział, ale Darcy znowu mu przerwała:
-Nie ma żadnego "ale". Inaczej wychodzę!
-Dobrze, już dobrze. Tylko szybko... - powiedział.
-Zastrzyk będzie szybki i bezbolesny - powiedziała, ale potem dodała już nieco ciszej, tak że tylko Darcy usłyszała - Miejmy nadzieję, że będzie bezbolesny.
-Możesz się odwrócić? - zapytał Harry Darcy.
-Hmmm... Chyba mogę... - powiedziała Darcy z uśmiechem. Chwilę potem usłyszała przekleństwo i się odwróciła. Zaczęła się śmiać.
- Ha ha ha. Śmieszne co? Auuu! - powiedział Harry.
-A żebyś wiedział - powiedziała mu Darcy. Pielęgniarka wyszła, więc mieli okazję porozmawiać.
-Kocham cię, Darcy. Zrozumiałem to już w dzień naszego spotkania - powiedział Harry.
Darcy usiadła, ukryła twarz w dłoniach i przecząco kręciła głową.
-Skoro tego nie czujesz czemu tu przyszłaś?! Chciałaś mnie jeszcze bardziej dobić? Może chciałaś sobie pożartować że już nigdy nie będę chodził, co?! - krzyczał coraz bardziej zły .
- To nie tak jak myślisz... - powiedziała przerażona Darcy.
- WYJDŹ !!! - ryknął wściekły.
- Ale...
- WYYYYJDŹ !!!
Darcy z płaczem wybiegła z sali, o mało nie przewracając pielęgniarki.Dała jej list, żeby go przekazała. Napisała go, w przypadku gdyby Harry był nie przytomny. Wbiegła do domu i rzuciła się na łóżko.
Następnego dnia weszła na Facebook'a. Patrzyła na profile wszystkich chłopców z One Direction. Każdy miał taki post:
" Droga Darcy! Wróć do Harry'ego, do szpitala. Po przeczytaniu tego listu jest załamany. Nie chce przyjmować leków, jest na siebie wściekły. Nie chciał cię skrzywdzić. Proszę, wybacz mu ... "
Do Louisa wysłała wiadomość:
Przekaż mu, żeby już i mnie zapomniał. Ja o nim też zapomnę. Tak będzie dla NAS OBOJGA lepiej....
                                          
Louis :Dla niego WCALE nie będzie lepiej... On nie chce brać leków! Jak tak dalej pójdzie, lekarze będą musieli amputować mu nogę. Sądzisz, że to będzie dla niego lepsze? Jeżeli tak, to mylisz się. Proszę cię, idź do niego. Jedna rozmowa nic nie zaszkodzi. Ale nie załamuj go bardziej...
Darcy: Nie pójdę tam, więc nie ma szans bym go załmała. Tak jak on mnie!
Louis: Od tego zależy jego zdrowie, a nawet życie!
Darcy: Czyli ja mam tam pójść tylko dlatego, bo "od tego zależy jego życie" ? Tylko dlatego ?! I nie chce mnie widzieć z innych powodów, choćby dlatego żeby mnie przeprosić?!
Louis: Nie o to mi chodziło! On chce cię poprostu zobaczyć!
Darcy: Ale ja go nie!
Louis: Zachowujesz się jak EGOISTKA!
Darcy: Szanse na to że do NIEGO przyjdę dzięki tobie zmalały do zera. Harry może ci dziękować.
Louis: Przepraszam! Nie chciałem! CO MAM ZROBIĆ ŻEBYŚ DO NIEGO PRZYSZŁA? Mam ci zapłacić? Ile chcesz?
Darcy: Za kogo ty mnie uważasz?!
Louis: Nie uważam cię za nikogo złego. Poprostu zrobiłbym to bo zależy mi na nim jak na nikim innym...
Darcy: To znaczy że ty go KOCHASZ?
Louis: Nie! :D Jest moim najlepszym przyjacielem. Kocham go, ale jak BRATA. Przecież mam dziewczynę. Za kogo ty mnie uważasz?!
Darcy: Och, skończ już. Idę do niego.
Harry: Dziękuję ci. Jesteś... wspaniała i niesamowita. Nic dziwnego że Harry wybrał ciebie...
Darcy: Właśnie to wszystko jest dziwne. Taka zwykła ja i taki wspaniały (zaraz się okaże czy taki wspaniały) on.
Louis: Nie jesteś zwykła. Ale z tym że on jest wspaniały masz rację. Zawsze w trudnych sytacjach mi pomagał. Mogłem na nim polegać. Nie zdradził nikomu moich sekretów. Jest ode mnie młodszy ,ale mimo tego zawsze daje mi rady. Kiedyś powiedział że jak bedzie miał młodszą dziewczynę będzie ją prowadził w życiu. Masz szczęście. Masz wspaniałego przewodnika.
                                                                 
Darcy: Dzięki:)
Louis: Nie ma za co .
Darcy: Użytkownik jest w trybie off-line . Jeżeli chcesz wyślij mu wiadomość .
Darcy biegła ile sił w nogach, bo tata zabrał samochód do pracy. Gdy zobaczyła Harry'ego serce jej podskoczyło aż do gardła. Spał. Podeszła do niego i wyszeptała cichutko:
-Kocham cię. Mam nadzieję że nie zmieniłeś zdania.
Usiadła na fotelu i przez całą noc siedziała przy nim, czuwała. Gdzieś o 6:15 zasnęła. Obudziły ją czyjeś głosy. Nie otwierała oczu, chciała podsłuchać o czym mówią. Usłyszała kilku chłopaków, w tym Harry'ego. Otworzyła delikatnie jedno oko ale szybko je zamknęła. Zobaczyła wszystkich chłopaków z One Direction.
- Przyszła!
- Pielegniarka mówiła że siedzi tu od wczoraj wieczora - powiedział Zayn.
Zrozumiała że mówią o niej.
- Chyba nasze posty ją zachęciły.
- Tak, masz rację - powiedział Louis.
- A ty skąd wiesz? - zapytał Niall.
- Pisałem z nią ...
- O czym? - zapytał Liam.
- Próbowałem ją jakoś zachęcić.
- Jak? - zapytał zdziwiony Harry.
- Na początku zaoferowałem jej pieniądze.
- Ale małpa. Ile jej dałeś?
- NIC! Ona taka nie jest. Zapytała : Za kogo ty mnie uważasz?!
- Czyli nie małpa. Sorry.
- Ale jest piękna - przerwał im Harry.
- Masz rację - powiedział Zayn.
- Taaaak - przytaknął Niall rozmarzonym głosem.
- Ej! - powiedział Harry.
- Przepraszam - powiedział Niall i na znak skruchy opuścił głowę .
- I co jej jeszcze powiedziałeś ? - zapytał Liam.
- Że powiedziałeś kiedyś - tu zwrócił się do Harry'ego - że jak będziesz miał młodszą dziewczynę to będziesz ją prowadził przez życie. I dodałem że ma wspaniałego ...
- Przewodnika - dokończyli razem Louis i Darcy. Wszyscy byli zdziwieni. Oprócz Harry'ego. On był smutny. Unikał patrzenia na Darcy. Chłopcy to zauważli. Darcy też. Zapytała go:
- Chcesz żebym wyszła? - zapytała łagodnie.
- Tak... - powiedział Harry.
- Stary, oszalałeś? - zapytał Louis - chcesz ją stracić ?!
- Ok. Spoko. Skoro chce żebym wyszła to wyjdę. - powiedziała Darcy, zabrała swoje rzeczy i wyszła.
- Porąbało cię ?! - krzyknął Zayn - Nie wiesz ile czasu zajęło Louisowi żeby ją przekonać.
- Ale nie wiem co mam jej powiedzieć... - powiedział zmartwiony.
- No jak to co? Przeproś ją ! - krzyknął Liam.
Zayn podszedł do okna i zobaczył jak Darcy wychodzi.
- Stary, ona wyszła!
- Miała poczekać !
- Mogłeś jej to powiedzieć...
- Masz rację.
- Louis, posadź mnie na wózku, szybko!
- Po co?
- JUŻ!
Gdy Harry już siedział na wózku powiedział:
- Jedźcie za nią. I mnie weźcie.
Nie prostestowali, bo wiedzieli jak bardzo mu na niej zależy.
Możecie sobie wyobrazić jak ludzie na nich patrzyli.
Wyjechali ze szpitala i zmierzali do bramy. Gdy wyjechali z terenu szpitala zobaczyli że Darcy jedzie autobusem. Biegli za nim (razem z Harry'm) jakieś pół kilometra, aż w końcu ich zauważyła. Zatrzymano autobus i Darcy wyszła. Podeszła do nich i usiadła na krawężniku. Zakryła twarz dłońmi. Louis trącił Harry'ego.
- No bo ja ten... tego... przepraszam cię. Kocham cię i nie chcę cię stracić.
- Yhm, yhm - chrząknął Louis.
- I nie chciałem żeby to wszystko tak wyszło. Wiem, że cię zraniłem i masz mnie za ostatniego dupka i rozumiem to.
Darcy nadal nie patrzyła na Harry'ego. Okropnie płakała. Harry podjechał na wózku w jej kierunku i zapytał:
- Będziesz moim przewodnikiem? Kocham cię. Nad życie. I ... ktoś musi pchać mój wózek do końca życia - powiedział ale wyczuł że popełnił ogromny błąd.
- COOOO ?! JESTEM CI POTRZEBNA TYLKO DO TEGO ????!!!!! - ryknęła na całą ulicę.
- Nie... Nie miałem tego na myśli... Chcę... - wydukał Harry, ale nie dokończył. Darcy mu przerwała ... pocałunkiem prosto w usta. Harry z pomocą Zayna i Louisa wstał i odwzajemnił jej pocałunek.

3 lata później....

Harry przeszedł już bardzo kosztowną rehabilitację i może już chodzić, choć o kulach. Nie długo nie będzie ich potrzebował . Mija dziś 3 rocznica ich poznania się.

Jedli sobie kolację gdy Harry wstał i uklęknął przed nią i wyciągnął małe czerwone pudełeczko.
- Wyjdziesz za mnie?
- Nie - odpowiedziała , ale widząc minę Harr'ego dokończyła - nie zjadłeś do końca, tygrysie.
Harry nadal klęczał .
- Oczywiście że tak!
Wstali i pocałowali się .
KONIEC. I jak wam się podoba?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz